Moja znajoma Ania przyszła do mnie w styczniu z jednym pytaniem: „Jak przeżyć Walentynki gdy nienawidzę tego całego różowego cukierku?” To pytanie zadaje sobie więcej osób niż myślimy. Czerwone serca, obowiązkowe kolacje, prezenty które mają udowodnić miłość – to wszystko może przyprawić o mdłości kogoś kto ceni sobie autentyczność w związku.
Jej chłopak też nie był fanem komercyjnych świąt, ale oboje czuli się pod presją żeby „coś” zrobić. W końcu wszyscy dookoła mówili o rezerwacjach w restauracjach i bukietach róż. A oni woleli spędzać czas razem na kanapie z dobrym serialem niż w przepełnionej restauracji gdzie kelner za siłę chce wcisnąć im menu walentynkowe.
Skąd się bierze presja walentynkowa
Walentynki stały się świętem obowiązku, a nie spontanicznej miłości. Sklepy bombardują nas reklamami już od stycznia, social media pełne są zdjęć idealnie ustawionych prezentów, a znajomi chwalą się swoimi niespodziankami. Trudno nie poczuć się pod presją gdy wszędzie słyszysz „Już kupiłeś/aś prezent na Walentynki?”
Problem w tym że prawdziwa miłość nie potrzebuje kalendarza żeby się pokazać. Moja babcia zawsze mówiła że najpiękniejsze chwile w jej małżeństwie to były te nieplanowane – gdy dziadek przyniósł jej ulubione ciastka w zwykły wtorek albo gdy razem zostali w łóżku w niedzielny poranek słuchając deszczu. Żadne z tych momentów nie miało miejsca 14 lutego.
Dodatkowo wiele osób czuje się autentyczne tylko wtedy gdy może wyrażać uczucia na swój sposób. Ktoś kto nigdy nie kupuje kwiatów nagle ma to robić bo jest 14 lutego? To może być dla niego równie sztuczne jak udawanie kogoś kim nie jest.
Alternatywy dla tradycyjnych Walentynek
Jeśli należysz do osób które cenią autentyczność ponad konwencje, masz kilka opcji. Pierwsza to kompletne zignorowanie daty. Nie musisz celebrować każdego święta tylko dlatego że istnieje. Możesz po prostu traktować 14 lutego jak zwykły dzień i wyrażać miłość tak jak robisz to zawsze.
Druga opcja to stworzenie własnej tradycji. Moja znajoma Magda z partnerem zamiast Walentynek obchodzą „Dzień Pierwszego Pocałunku” – datę która ma dla nich prawdziwe znaczenie. Inni znajomi postanowili że ich świętem będzie pierwszy piątek każdego miesiąca – wtedy robią sobie coś miłego bez presji i oczekiwań.
Można też podejść do Walentynek z przymrużeniem oka. Znajomi Kasia i Tomek zrobili sobie „Anty-Walentynki” – ubrali się na czarno, zamówili pizzę i oglądali horrory. Śmiali się z całej sytuacji i spędzili wieczór dokładnie tak jak lubią.
Jak rozmawiać z partnerem o swoich uczuciach
Najważniejsze to szczera rozmowa z partnerem o tym jak każde z was podchodzi do Walentynek. Nie zakładaj że skoro ty nie lubisz tego święta to partner/ka myśli tak samo. Może dla niego/niej to ważny dzień z dzieciństwa albo po prostu lubi okazje do świętowania.
Zaproponuj rozmowę w stylu: „Zastanawiam się jak chcemy podejść do Walentynek w tym roku. Dla mnie ważniejsze są nasze spontaniczne chwile niż sztywne świętowanie, ale chcę wiedzieć co jest ważne dla ciebie.” Taka rozmowa może okazać się początkiem pięknej tradycji która będzie pasować do was obojga.
Jeśli partner jednak chce celebrować, nie odrzucaj tego od razu. Spróbuj znaleźć kompromis – może zrobicie coś razem ale na swój sposób. Zamiast drogiej restauracji przygotujecie ulubione danie w domu. Zamiast bukietu róż kupisz jej książkę lub roślinkę do domu.
Prezenty które nie krzyczą „Walentynki”
Jeśli jednak chcesz zrobić coś miłego ale bez różowej otuliny, istnieje wiele opcji. Kup coś co rzeczywiście potrzebuje lub o czym wspominał/a w ostatnim czasie. To może być dobra kawa, interesująca książka, bilety na koncert zespołu którego słucha, albo nawet praktyczna rzecz jak ładny kubek termiczny.
Mój znajomy Marcin kupił swojej dziewczynie nowy plecak na siłownię bo stary się rozpadał. Brzmi niepraktyczne? A jednak ona była zachwycona bo pokazało to że zwraca uwagę na jej potrzeby. To był prezent przemyślany i użyteczny – nie czerwony i błyszczący.
Możesz też postawić na wspólne doświadczenia. Zamiast rzeczy które będą leżeć w szafie, zaproponuj wspólne gotowanie nowego przepisu, spacer po miejscu gdzie dawno nie byliście, albo po prostu wieczór z grą planszową której jeszcze nie graliście. Takie chwile zostają w pamięci dłużej niż najdroższy prezent.
Błędy których warto unikać
Pierwszy błąd to udawanie że Walentynki w ogóle nie istnieją jeśli partner wyraźnie daje do zrozumienia że są dla niego ważne. Szacunek dla uczuć drugiej osoby nie oznacza że musisz kupować różowe misie, ale oznacza że warto się zastanowić nad jakimś gestem.
Drugi błąd to narzekanie na wszystko co związane z Walentynkami. Jeśli cały czas mówisz jak bardzo nienawidzisz tego święta, partner może poczuć się źle z tym że dla niego jest ważne. Lepiej skupić się na tym co lubisz niż na tym czego nie cierpiesz.
Trzeci błąd to myślenie że można być romantycznym tylko w jeden sposób. Romantyzm to nie tylko róże i kolacje przy świecach. Dla niektórych romantyczne jest gdy partner pamięta o ich ulubionym serialu, przynosi herbatę do łóżka, albo po prostu słucha uważnie jak opowiada o swoim dniu.
Twoje zadanie na dziś
Pomyśl szczerze jak chcesz spędzić 14 lutego i czy twoje podejście jest zgodne z tym co czuje twój partner. Jeśli nie rozmawialiście o tym wcześniej, to może być dobry moment na otwartą rozmowę. Pamiętaj że miłość nie potrzebuje konkretnej daty żeby się pokazać – ale czasem warto wykorzystać okazję żeby przypomnieć sobie nawzajem jak bardzo jesteście dla siebie ważni.
Napisz w komentarzu: jak Ty radzisz sobie z presją świąteczną w związku? Może Twoja historia pomoże komuś innemu poczuć się mniej samotnie z tym dylematem.

